Szkolenie przez zabawę

Zamiast nudnej sali może być wspaniała zabawa pod gołym niebem – w lesie, na łące lub wodzie. Szkolenia powiązane z eventami, czyli grupowymi wyjazdami potrafią nauczyć więcej niż tradycyjne.

Jaka jest przewaga szkoleń outdoorowych nad tradycyjnymi?

– Uczestnicy tych ostatnich większość czasu spędzają na krzesłach. Jeśli program nie jest atrakcyjny lub trener nie potrafi dobrze zarządzać grupą, to po pewnym czasie uczestnicy zajęć zaczynają odpływać myślami. Natomiast szkolenia outdoorowe mają tę zaletę, że są w stanie zaangażować całego człowieka, także emocjonalnie – wyjaśnia Dariusz Paluch, trener z firmy szkoleniowej Pathways.

Za pomocą outdooru można przekazywać wiedzę związaną z budowaniem zespołu, ale też umiejętnościami menadżerskimi, rozwojem własnym, sprzedażą, prezentacją czy komunikacją. Myli się jednak ten, kto kojarzy ten rodzaj nauczania wyłącznie ze sportami ekstremalnymi – wspinaczką na linie, jazdą samochodami terenowymi, wchodzeniem do jaskini.

– To tylko jeden rodzaj outdooru. Drugi to taki, kiedy zadania menedżerskie, wykonywane są poza salą konferencyjną tylko dlatego, że potrzebna jest przestrzeń – wyjaśnia trener Pathways.

Przykład? Kilkuosobowy zespół dostaje do dyspozycji 50-metrową linę i ma za zadanie zbudować (przy pomocy własnych ciał) z niej kwadrat. Przy czym członkowie grupy, zanim dotkną linę, mają obowiązek zasłonić oczy. – A to oznacza, że przedtem muszą ustalić strategię, sposób komunikacji, dobrze podzielić się zadaniami i ustalić czy mają plan „B”, jeśli początkowe założenie się nie powiedzie – podaje Dariusz Paluch. I podkreśla, że tylko to banalne zadanie pozwala zobaczyć, jak dany menedżer czy zespół podchodzi do zadania. Wiele osób może w tym momencie pomyśleć, że inaczej zachowuje się w pracy, a inaczej na szkoleniu będącym de facto zabawą.

– Ludzie wykonują coś abstrakcyjnego, ale ponieważ angażują się w zadanie, to pewne mechanizmy rządzące grupą wychodzą na jaw: np. jak ze sobą rozmawiają, jak podejmują decyzje, czy menedżer narzuca swoje rozwiązania czy woli burzę mózgów – wyjaśnia Paluch.

– Jeśli ktoś, rozmawiając z innymi, nie patrzy im w oczy i mówi cicho, to w trakcie zadania będzie zachowywał się tak samo. Ciężko jednoznacznie oceniać, czy to dobrze czy źle, ale na pewno ma to jakiś wpływ na grupę. Zadaniem trenerów jest pokazanie tych konsekwencji i pomoc w podjęciu decyzji o zmianie sposobu zachowania – dodaje.

Tę metodę nazywa się nauką przez doświadczenie. Naukowcy zbadali, że ludzie uczą się najefektywniej, jeśli mogą coś na sobie doświadczyć, potem to doświadczenie zreflektować, dostaną teorię, która uporządkuje ich wnioski i refleksje, a na koniec będą mogli owe wnioski i teorię wypróbować w następnym doświadczeniu. – To cykl Davida Kolba, cykl uczenia się ludzi dorosłych, na podstawie którego budujemy swoje programy – tłumaczy trener.

Co dają szkolenia? – Grupa uświadamia sobie, w jaki sposób działa. Szkolenie ma wskazać kierunek, dać impuls do zmiany, ale ta zależy od determinacji danej osoby lub działań prowadzonych po szkoleniu, by efekty gdzieś się nie rozmyły – mówi Dariusz Paluch.

Joanna Jałowiec

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia