Psychologia - Trudna sztuka nieprzekraczania granic

Uległy? A może jednak manipulator? Uczestnicy szkoleń miękkich uczą się zarówno asertywności jak i perswazji. Czy nie dochodzi tutaj do konfliktu interesów?

Aleksandra Chrapko, trener i konsultant z firmy szkoleniowej Avenhansen podkreśla, że trzeba dobrze zrozumieć pojęcie asertywności – bo to nie tylko sztuka mówienia „nie”, ale przede wszystkim postawa, która pozwala nam na wyrażanie swoich własnych poglądów, opinii, emocji itp. przy założeniu, że druga osoba ma także prawo do własnych, często odmiennych.

– Postawa asertywna jak najbardziej idzie w parze z perswazją, bo przecież wyrażając swój pogląd, często chcemy przekonać do własnego zdania innych – mówi trenerka.

Granica między asertywnością a manipulacją będzie przebiegać w miejscu, w którym przestaniemy dostrzegać prawa drugiej strony. – Mając własne zdanie, mamy też prawo do jego zmiany, ale nie możemy za wszelką cenę chcieć, by inni mieli dokładnie takie same poglądy jak my. Jeśli zaczniemy agresywnie (lub manipulacyjnie) wpływać na innych, przestaniemy być asertywni – tłumaczy Chrapko.

Marcin Siwiec, trener i kierownik ds. projektów szkoleniowych z firmy MindSet Consulting and Development uważa, że można być zarazem asertywnym i wywierać wpływ na innych.

– Na przykład dostosować tempo mówienia czy sposób prezentacji do rozmówcy. Te dwie postawy da się połączyć. Każdy musi natomiast odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nie przekracza granicy wywierania wpływu – podkreśla trener.

Czy z każdego nieśmiałego, zahukanego człowieka można zrobić „Asertywniaka” albo „Perswazego”?

– Do pewnego stopnia tak, choć wymaga to dużego nakładu pracy ze strony samego zainteresowanego, bo to on musi chcieć. Postawa asertywna, perswazyjna nie jest cechą wrodzoną, lecz nabytą i można się jej uczyć, ale pamiętać należy, że nie zawsze jest ona opłacalna i tylko od nas zależy, czy chcemy w danym momencie ją przyjąć czy nie – wyjaśnia Aleksandra Chrapko.

– Często dla dobra naszego, czy dobra innych robimy coś wbrew sobie, lecz robimy to świadomie, a to już nazywa się sztuką czynienia ustępstw – dodaje trenerka. Zdaniem specjalistów w czasie dwudniowego szkolenia trudno jest nauczyć się bycia asertywnym, ale można zrobić w tym kierunku pierwszy krok.

Aleksandra Chrapko: Nie da się jednoznacznie określić, jak długo będzie trwał proces zmian – to zależy od osobowości, zaangażowania, częstotliwości ćwiczeń. Jeśli mamy dużo pracy przed sobą, można prosić o pomoc coacha, który poprowadzi nas, udzieli wskazówek, da informację zwrotną. Taka wspólna praca przynosi niejednokrotnie większe i szybsze rezultaty.

Zdaniem Marcina Siwca asertywności uczymy się na dwa sposoby. Możemy przyswoić informacje teoretyczne, ale z drugiej strony jest to nauka reagowania.

– Uważam, że każdy musi znaleźć swój sposób bycia asertywnym – podkreśla trener. Podobnie jest z wywieraniem wpływu: każdy może przyswoić wiedzę teoretyczną, ale jest to dopiero pierwszy krok. Kluczem jest umiejętność przełożenia informacji na sposób działania.

– Sukces zależy od dopasowania techniki i narzędzi wpływu do danej osoby. Trudno będzie mi przekonać kogoś bardzo introwertywnego do „śmiałych” technik wywierania wpływu, ale jeśli tej samej osobie pokażę, że może osiągnąć ten sam efekt przy użyciu technik, które są jej bliższe, to się ich nauczy i z powodzeniem może je stosować, odbierając jednocześnie pozytywną informacją zwrotną od swoich rozmówców – mówi Siwiec. Warto podjąć trud, bo postawa asertywna przynosi korzyści i w życiu zawodowym, i prywatnym. Jakie? Przede wszystkim umiejętność jasnego wyrażania poglądów – bez zawoalowanych, domniemywanych treści.

– Z takimi ludźmi łatwiej nam pracować, osiągać porozumienie. Dodatkowo, dla nas samych, postawa asertywna jest emocjonalnie bardziej bezpieczna, bo mamy poczucie postępowania w zgodzie z samym sobą, bez wyrzucania sobie „mogłem zrobić inaczej”, „mogłem powiedzieć coś innego” – podkreśla Aleksandra Chrapko.

Joanna Jałowiec

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia