Praca przyjazna mamie
Kobiety mają równe prawa, ale nie mają równych szans i możliwości – uważają specjaliści zajmujący się problematyką rynku pracy. Dotyczy to zwłaszcza tych kobiet, które zdecydowały się na posiadanie dzieci – są obciążone podwójnymi obowiązkami, łatwiej mogą stracić pracę, a sztywne formy zatrudnienia powodują, że trudno im pogodzić role pracownika i matki.
Rozwiązaniem pomagającym walczyć z dyskryminacją kobiet, ale również trudniejszą sytuacją rodzin posiadających małe dzieci są elastyczne formy pracy promowanie miejsc i stylu pracy przyjaznego rodzicom. To truizm, ale nadal wiele firm i instytucji niechętnym okiem patrzy na tego typu rozwiązania. Polscy pracodawcy są wciąż przywiązani do systemu godzinowego, a nie zadaniowego. Przekonanie, że zasada „od 8 do 16” jest najlepszą formą zatrudnienia pracownika powoduje, że wielu rodzinom wychowującym małe dzieci, trudno jest zorganizować sobie w optymalny sposób życie rodzinne – choćby z uwagi na wysokie koszty zatrudnienia opiekunki do dziecka na „pełny etat”.
Dobra wola pracownika i pracodawcy
Autorzy krakowskiego projektu „Pracujący rodzice” zgromadzili przykłady dobrych praktyk, które pozwalały na łączenie pracy zawodowej i życia rodzinnego. Ich analiza wskazuje, że podstawą jest tutaj z jednej strony dobra wola pracodawcy, a drugiej – wzorowa organizacja pracowników korzystających z elastycznych form zatrudnienia. Jak wygląda to w praktyce? Jeden z przykładów opisywał sytuację Marty, głównej księgowej pracującej na pełny etat, matki dwójki dzieci w wieku 2 i 5 lat.
„Marta po urlopach macierzyńskich od razu wracała do pracy, dzieci przebywały w żłobku lub przedszkolu. W wypadku ich choroby wspomaga ją babcia. Jeśli taka pomoc jest niemożliwa, przenosi pracę do domu i wykonując ją pozostaje jednocześnie z dziećmi. Odbiera telefony, przesyła maile, czyta i analizuje dokumenty, nie przestaje kierować pracami całego działu. Kiedy pilnie potrzebują jej dzieci, prosi „Zadzwońcie za pół godziny”. Pracodawca zgadza się na takie rozwiązanie, ceniąc ją sobie jako pracownika i widząc, że okresy pracy w domu nie wpływają ani na jakość, ani na skuteczność jej pracy. Czasem Marta opiekuje się dziećmi na przemian z mężem Januszem (który pracuje na pełny etat), wtedy on zmienia ją po południu, a ona do wieczora pracuje w firmowym biurze.” – opisują tę sytuację autorzy projektu.
Praca w domu
Wśród innych sposobów łączenia pracy z wychowaniem dziecka znalazły się takie rozwiązania jak: praca na ¾ etatu (dzięki czemu dziecko nie musi spędzać dużo czasu pod opieką niani), praca w domu oraz 4 godziny dziennie przeznaczane na spotkania z klientami, załatwianie najważniejszych zawodowych spraw przez telefon i krótkie wizyty w biurze, łączona opieka nad dzieckiem, w którą zaangażowany był również ojciec dziecka (uzgodnił z pracodawcą, że jeden dzień w tygodniu później przychodzi do pracy, by móc opiekować się dzieckiem, do momentu aż żona wróci z pracy). Elastyczne formy pracy szczególnie przyjazne rodzicom to przede wszystkim – praca zdalna oraz brak sztywnego grafiku godzin, w których mama czy tata muszą pojawiać się w miejscu pracy.
- Nie chodzi jednak o to, żeby pracodawca przesuwał mnie z etatu na umowę zlecenie. Uważam, że wykonując część pracy zdalnie, jestem w stanie pracować równie efektownie i wydajnie, co gdybym spędzała czas za biurkiem w pełnym wymiarze godzin – mówi Katarzyna, mama 12 miesięcznego Jasia, która pracuje jako informatyk. Jak udało jej się przekonać pracodawcę do łączonej pracy? – Na pewno duże znaczenie miał fakt, że jeszcze przed urodzeniem dziecka dałam się poznać jako sumienny i obowiązkowy pracownik. Argumentem „za” było także to, że umówiliśmy się wcześniej na miesiąc próby w takim trybie. Wszystko było w porządku, więc szef nie miał oporów, by zgodzić się na pozabiurowy tryb pracy na dłużej – dodaje Katarzyna.
Joanna Jałowiec