Janusz Radek – genialny samouk
Jeden z najzdolniejszych i najbardziej oryginalnych wokalistów w Polsce. Zaskakuje barwą głosu i zdolnościami wcielania się różne sceniczne role. Udowadnia, że w Polsce można tworzyć muzykę skierowaną do ambitnych słuchaczy. Stworzył swój własny gatunek: Janusz Radek.
– Jestem najlepiej śpiewającym historykiem w kraju! – żartuje Janusz Radek. Błyskotliwy, dowcipny, przystojny, bardzo inteligentny – pierwsze wrażenie, które robi na rozmówcach, nie znika przy bliższym poznaniu. Janusza Radka uwielbia słuchać i oglądać wierna
publika. Nic dziwnego – doskonale wpasowuje się w definicję mężczyzny z klasą, ma lekko ironiczne poczucie humoru i nie boi się przyznać, z właściwą sobie mieszanką poczucia własnej wartości i dystansu do showbiznesu, że kocha samego siebie.
Bardzo zdolny samouk
Wychował się w Starachowicach, w „dobrej, porządnej robotniczej rodzinie”. Choć jest posiadaczem cztero- i pół oktawowego głosu, nie zdecydował się nigdy na szkołę muzyczną. Rodzice doradzali zdobycie bardziej konkretnego fachu i tym sposobem Janusz Radek zaczął studiować prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po niezdanym egzaminie z prawa rzymskiego przeniósł się na wydział historii.
Na uczelni poznał miłość swojego życia i przyszłą żonę Beatę, z zawodu sędzinę karną. Tworzą bardzo zgrany duet. Pani Beata, śliczna brunetka, bardziej pragmatyczna i twardo stąpająca po ziemi, jak mogłoby się wydawać z racji zawodu, zawsze wspierała artystyczne ścieżki męża. Kiedy po urodzeniu córki, Janusz Radek zaczął pracować w agencji reklamowej, to ona namówiła go, by nie porzucał swojej najważniejszej pasji – muzyki.
Wspólnie stworzyli wymarzony, dopieszczony w detalach dom, w którym mieszkają z córkami – starszą Zuzią i kilkuletnią Anielką. Zuzanna jest pierwszą recenzentką piosenek, które tworzy jej tata. Bez ogródek mówi, kiedy coś jej się nie podoba. Od dzieciństwa Janusz Radek zabierał ją na swoje spektakle. – Ma bardzo dobrą pamięć muzyczną i wysoki głos. Bardzo
ładnie śpiewa – mówi z dumą. Z rozbawieniem wspomina, jak kiedyś, widząc go w którymś ze spektakli pomalowanego farbą, powiedziała z lekką dezaprobatą: „Tato, idź się umyj”.
Słysząc możliwości i technikę Janusza Radka na scenie, widząc z jaką łatwością wciela się w przypisane role, aż trudno uwierzyć, że nigdy profesjonalnie nie uczył się śpiewu ani aktorstwa. Z małym wyjątkiem. Kiedy chodził do szkoły podstawowej, rodzice zapisali go do ogniska muzycznego. Potem śpiewu uczył się w głównej mierze sam. Zanim zaczął występować i nagrywać płyty, poszedł na konsultację do pewnej profesor krakowskiej Akademii Muzycznej, od której usłyszał, że powinien skończyć ze śpiewaniem. Wtedy postanowił, że nie będzie szkolić głosu na uczelni, ale śpiewać – owszem. Ćwiczył m.in. w studenckim centrum kultury „Rotunda”, bo na początku nie miał swojego fortepianu. Jedną frazę potrafił powtarzać nawet 100 razy.
100 procent charyzmy
Robert Kasprzycki, znany krakowski wokalista i dawny kolega Janusza Radka z kabaretu „Zielone szkiełko”, powiedział o nim w jednym z wywiadów: „To kameleon, zwierz, żywioł. Może śpiewać delikatnie i niedelikatnie, ekspresyjnie i intymnie, paszczą rockową i scenicznie. Jak ktoś powiedział, na scenie nie zdziera gardła, lecz serce.”
Ten, kto widział Radka w akcji, wie, że nie ma w tych słowach ani grama przesady. Jego niezwykły głos, kontratenor, pozwala mu wyśpiewać bardzo wysokie dźwięki podobne do kobiecego sopranu. A reżyserzy spektakli muzycznych, w których występował, wiedzą, że nie ma oporów z wcielaniem się w przeróżne role. W „Opowieściach jedenastu katów” wjeżdżał na scenę w półmetrowym torcie, ubrany w strojną suknię na stelażu, kilkunastocentymetrowe buty na koturnie do kompletu oraz równie wysoką rokokową perukę. W nowszej wersji tego przedstawienia występuje jako wojująca sufrażystka…
Nie daje się zaszufladkować, puszcza oko do
widza, czaruje, zaskakuje i nieustannie wysoko
ustawia poprzeczkę. – Jestem ciekawy reakcji
widzów. Popisuję się, rozśmieszam, ale i wprowadzam
w zakłopotanie – mówi Janusz Radek.
W bardzo popularnym recitalu „Królowa nocy”
wciela się na przemian w męskie i kobiece role.
Brawurowo wykonuje piosenki najsłynniejszych
wokalistek XX wieku: Marleny Dietrich, Edith
Piaf, Ute Lemper, Niny Hagen czy Violetty Villas.
Dla sztuki jest gotowy również na zmiany
swojego wyglądu. Bez wahania ogolił głowę,
kiedy poprosił go o to Wojciech Kościelniak, reżyser
„Kombinatu”, spektaklu o Grzegorzu Ciechowskim
i jego zespole „Republika”.
Gatunek : Janusz Radek
Janusz Radek nie lubi szufladkowania. – Nigdy
nie chciałem być przypisany do jednego
nurtu, gatunku, na przykład poezji śpiewanej
– podkreśla. Bo do tego wystarczy założyć za
duży, czarny sweter i śpiewać ze smutną miną.
Dlatego, choć debiutował w 1990 roku na Zamkowych Spotkaniach z Poezją w Olsztynie,
nieustannie szukał innych niż tylko poezja śpiewana
środków wyrazu. Przez kilka lat był wokalistą
rockowych zespołów, m.in. Moonwalker
i Obcy. Ale granie rockendrollowca walczącego
ze światem szybko mu się znudziło. – Zwłaszcza,
że bycie buntownikiem, mając jednocześnie
ustatkowaną sytuację rodzinną, zakrawało
na śmieszność – wspomina.
Koledzy podziwiają jego zdolności modulowania
głosu nie tylko w czasie śpiewania.
W czasie występów na przeglądzie kabaretów
PaKa naśladował gardłem cały front – świst kul,
warkot silników czołgów, wybuchy.
Piosenki Janusza Radka rzadko można usłyszeć
w radiu. Za to często można zobaczyć go
na koncertach. Artysta podkreśla, że sprawiają
mu nieustannie bardzo wiele radości.
– Im więcej ich gram, tym lepiej śpiewam –
nie ma wątpliwości.
Jak sam podkreśla, choć fanki nie mdleją na
jego widok, na wierną publikę narzekać nie
może. Koledzy z branży muzycznej zazdroszczą
mu gestu sympatyków, którzy sami sfinansowali
kolekcjonerskie wydanie jednej z jego
płyt („Dom za miastem” – przyp. red.)! I zajęli się
jej sprzedażą przez Internet. To prawdziwy fenomen
i dowód wierności fanów Janusza Radka.
W czasie swej dotychczasowej kariery zagrał
w siedmiu musicalach w teatrach Gdyni, Chorzowa,
Wrocławia, Kielc i Krakowa. Nagrał sześć
solowych płyt, z których trzy osiągnęły status
„Złotej płyty”. Nie chce się powtarzać. Woli być
bezczelnym śpiewakiem, który ciągle podąża
nowymi artystycznymi drogami niż serwować
publiczności ciągle to samo. Znając kreatywność
i odważne pomysły Janusza Radka, nie
mamy co do tego wątpliwości.
Joanna Jałowiec
Janusz Radek:
• Zagrał rolę Krzysztofa Kamila Baczyńskiego
w fabularyzowanym dokumencie „Do potomnego”
w reż. A. Krauzego.
• Był jednym z solistów Tryptyku Świętokrzyskiego
(oratoria „Świętokrzyska Golgota”, „Tu es Petrus”
i „Psałterz Wrześniowy”) Zbigniewa Książka
i Piotra Rubika.
• Zwyciężył w 24. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej
we Wrocławiu, na którym poza Grand Prix,
przyznano mu Nagrodę Dziennikarzy i Nagrodę
Publiczności za brawurowe wykonanie piosenki
„Ja jestem wamp”.
• Na 40. KFPP w Opolu wykonał utwór Czesława
Niemena „Dziwny jest ten świat”, za który otrzymał
Nagrodę Dziennikarzy.
• Nagrywał piosenki do filmów animowanych dla
dzieci – „Pokemon” i „O rety! Psoty Dudusia Wesołka”.