Kurs na biznes - Rękodzieło z duszą

Tarnowianka Dorota Pacanowska z wykształcenia jest ekonomistką. Po pracy oddaje się ulubionemu zajęciu – wycina ażurowe wzory w jajkach. Jej finezyjne wyroby powędrowały już do USA, Szwecji i Brazylii. W ubiegłym roku za jajko z wyciętym herbem miasta zdobyła wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie na pamiątkę regionalną.

Dwanaście godzin – tyle średnio trwa przygotowanie ażurowego cacka. Najpierw na kartce papieru powstaje szkic. Inspiracją są najczęściej elementy architektoniczne i motywy roślinne. Szkic jest podstawą rysunku, który pani Dorota wykonuje na jajku. Gdy cała skorupka pokryta jest cienkimi liniami i konturami, w ruch idzie wiertarka. Za pomocą precyzyjnego wiertła jubilerskiego artystka wycina fantazyjne wzory i dziurki. Kiedy, wydawałoby się najtrudniejsza część pracy jest skończona, zaczyna się szlifowanie, piłowanie, wycinanie błony i czyszczenie. – I właśnie wtedy, w jedenastej, dwunastej godzinie pracy jajka uwielbiają pękać – opowiada pani Dorota. Podkreśla, że nawet takie sytuacje nie są w stanie zniechęcić jej do rzeźbienia w skorupkach. – Praca nad jajkami to najlepsza lekcja cierpliwości, jaką otrzymałam. Nauczyłam się też koncentrować na tym, co robię – dodaje.

TYSIĄCE PRÓB

Pani Dorota nazywa swoje wyroby jajkami ażurowymi.

– Wbrew pozorom nie są to pisanki. Nie mają zbyt wiele wspólnego z Wielkanocą, choć najwięcej ażurowych jajek sprzedaję właśnie wtedy – wyjaśnia. Z wykształcenia jest ekonomistką, obecnie uczy się w szkole policealnej na kierunku technik organizacji reklamy.

– Szukam swojego miejsca w zawodzie – podkreśla. Dokształca się, bo podoba jej się praca z ludźmi.

– Mogłabym pracować w Public Relation albo jako copywriter. Ze względu na uzdolnienia artystyczne pociąga mnie też reklama w sensie grafiki użytkowej – dodaje. Wycinaniem wzorów w skorupkach zajmuje się ponad cztery lata. Już nie pamięta, ile jajek pękło, zanim nauczyła się wiercić w nich finezyjne wzory, ale żartuje, że było ich tysiące. Zaczęła od jajek haftowanych.

– Przez małe otworki przewlekałam cieniutkie nitki. Te ot- worki często pękały, co z jednej strony mnie denerwowało, ale zauważyłam, że pękają w różne wzory. Pomyślałam, że warto byłoby coś z tymi pęknięciami zrobić – opowiada Dorota Pacanowska o tym, jak nauczyła się robić ażurowe jajka. Pierwszym narzędziem jakim dysponowała, była… zwykła wiertarka stołowa. Potem z zwiększoną częstotliwością odwiedzała pobliski sklep, by kupować kolejne zgrzewki kurzych jajek do prób. Zdarzały się zabawne sytuacje.

– Raz chciała mnie wyprowadzić z sklepu ochrona. Stwierdziłam, że potrzebuję odpowiedniego materiału i szukałam jajek o odpowiednim kolorze, strukturze itd. Stałam przy stoisku i wybierałam jajka ze czterech otwartych zgrzewek. Pan ochroniarz był bardzo zdziwiony moim zachowaniem – śmieje się pani Dorota.

– Do dziś mam taką słabość, że jak kupuję jajka do jedzenia, to otwieram kartonowe pudełeczko i patrzę co jest w środku.

UKOCHANE HOBBY

Jajka sprzedaje głównie poprzez stronę internetową. Na jej witrynie można podziwiać przeróżne wzory wycięte w skorupkach. Większość jej klientów to osoby z zagranicy, bo tam rękodzieło jest bardziej doceniane. Jajka zapakowane w folię bąbelkową i sztywne pudełka powędrowały już do USA, Szwecji, Belgii, Francji i Brazylii. Na drugą półkulę zabrał je polski misjonarz. Pani Dorota ma też wiernych klientów z Polski. – Na przykład pewną panią z Rzeszowa, która ma już chyba wszystkie wzory – mówi. Ozdobne jajka mogą też kupić lub zamówić osoby, które odwiedzą domowy warsztat pani Doroty. Ona sama ceni bezpośrednie kontakty.

– Lubię wiedzieć, dla kogo robię jajko. To mobilizuje mnie do pracy – podkreśla. Wyrób ażurowych jaj pani Dorota traktuje przede wszystkim jako ukochane hobby, któremu poświęca niemal każdą wolną chwilę.

– Najchętniej nie wychodziłabym z domu, tylko wierciła – żartuje. Biznes jest na drugim miejscu.

– Ciężko mi wycenić moją pracę, bo to rzecz niematerialna. To co robię, jest dla mnie więcej warte niż pieniądze, jakie na tym zarabiam – wyjaśnia pani Dorota. Dziś najbardziej lubi wycinać ażury w jajach strusich. Mają grubą, przypominającą karton lub cienką filiżankę z porcelany, skorupkę.

JAJKO W MUZEUM

Pani Dorota prezentuje jajka na festiwalach, jest zapraszana na różnego rodzaju imprezy i targi turystyczne. Jej ażurowe wydmuszki trafiły nawet do tarnowskiego Muzeum Etnograficznego. Za jajko z herbem Tarnowa otrzymała w ubiegłym roku wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie na Pamiątkę Regionalną z Motywem Lokalnym. A wszystko zaczęło się od kiermaszu wielkanocnego w jednym z tarnowskich sklepów. Pani Dorota przyniosła tam swoje wyroby, które tak zachwyciły odwiedzających, że namówili ją, by zgłosiła ażurowe jajka do konkursu plastycznego. Pierwsze jajko sprzedała na festiwalu koronki w Bobowej. Dziś ocenia, że wycinanki w jajkach okazały się w jej przypadku kluczami, otwierającymi wiele drzwi.

– Przez te jajka poznałam wiele osób i odwiedziłam wiele miejsc. Byłam w programie „Kawa i herbata” w TVP. Jestem rozpoznawana w moim mieście – mówi Dorota Pacanowska. I podkreśla, że mimo sukcesów nie czuje się kobietą „jajkowego biznesu”.

– Nie chciałabym robić ażurowych jajek na masową skalę, bo prawdopodobnie straciłabym serce do tego wymagającego ogromnej cierpliwości zajęcia – podkreśla.

Joanna Jałowiec

 

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia