Dyplom ma znaczenie - diagnoza

Rozmowa z Lesławem Kucharczykiem, dyrektorem Małopolskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości.

 

Joanna Jałowiec: Jakie komisje egzaminacyjne powołane przez Izbę działają obecnie w Krakowie?

Lesław Kucharczyk:

– Powołane są komisje z takich zawodów jak kowal, ślusarz, złotnik, mechanik pojazdów samochodowych, blacharz, piekarz, rzeźnik, elektryk-mechanik, kamieniarz, kaletnik, tapicer, witrażownik, kuśnierz, krawiec, murarz, malarz, monter instalacji sanitarnych, fryzjer, kosmetyczka, młynarz, fotograf, bioenergoterapeuta i wiele innych z niemal wszystkich branż.

Które zawody cieszą się największym zainteresowaniem?

– Najbardziej popularne to fryzjer, piekarz, mechanik samochodowy i cukiernik. Zanika zawód kowala, bardzo rzadko organizowane są egzaminy na ślusarza, coraz mniej jest fotografów i młynarzy. Na tę kadencję nie powoływaliśmy komisji na czapnika, wizażysty, bo nie było kandydatów do egzaminu. Egzaminujemy młodocianych pracowników, którzy uczą się w szkole teorii, praktykę odbywają u rzemieślników. To bardzo dobry system. Jest też system pozaszkolny polegający na tym, że młody człowiek cały czas jest na praktyce, a teorii uczy się na kursach. 90 proc. decyduje się jednak na ten pierwszy system.

Specjaliści mówią, że spora część absolwentów szkół zawodowych nie przystępuje do egzaminu rzemieślniczego, a tym samym nie potwierdza swoich kwalifikacji zawodowych.

– Trudno jest w tej chwili zmusić młodzież do czegokolwiek. Uczeń, który podpisuje w cechu umowę dotyczącą praktycznej nauki zawodu, ma świadomość, że nauka kończy się egzaminem czeladniczym. Nie powiem, że jest to reguła, ale niektórzy tego nie robią.

Jakie są skutki takich decyzji?

– Młodzi ludzie nie mają żadnego wykształcenia. Taka osoba wprawdzie ukończyła szkołę, ale nie ma zawodu i papieru potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Tymczasem edukacja w szkole zawodowej to za mało. Warto przystępować do egzaminów, bo można się tym podeprzeć w dalszej karierze zawodowej. Osoba, która ma zdany egzamin czeladniczy, idąc do pracy w zawodzie ma konkretny fach w ręku. Wielu przedsiębiorców i rzemieślników zwraca na to uwagę. Dawniej często mówiło się „nieważny papier, ważne, co potrafię” ale w tej chwili zmienia się filozofia.

Dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Jałowiec

 

„Poważnym problemem jest „omijanie” egzaminów przez absolwentów nauki zawodu, w tym zasadniczych szkół zawodowych. Problem ten występuje również w procesie kształcenia w systemie rzemieślniczym, gdzie do egzaminów czeladniczych nie przystępuje 10-15% absolwentów. Powoduje to określone skutki merytoryczne i społeczne – młodzi ludzie nie uzyskują dokumentów potwierdzających kwalifikacje zawodowe – oraz ekonomiczne, bowiem pracodawca traci prawo do ubiegania się o dofinansowanie, a także o część wniesionej przez siebie opłaty za egzamin ucznia. Kształcenie zawodowe powinno być zakończone egzaminem oceniającym, czy program nauki zawodu został zrealizowany. Dokonując wyboru szkoły prowadzącej kształcenie zawodowe, młody człowiek i jego rodzice zawiązują ze szkołą swojego rodzaju umowę, w której szkoła zobowiązuje się do dostarczenia określonej wiedzy ogólnej, zawodowej i praktycznej.”

Źródło: Tomasz Wika „Egzamin czeladniczy i mistrzowski jako sposoby potwierdzania kwalifikacji zawodowych”, www.potwierdzaniekwalifikacji.pl

Redakcja

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia