Kurs na biznes - Biurko do wynajęcia

Zmęczeni samotną pracą w domu i wynajmowanym za spore pieniądze biurem, Katarzyna Zalass i Tomasz Knyziak założyli studio coworkingowe, w którym wspólnie pracują przedstawiciele przeróżnych branż. Pomysł, choć zrealizowany pod wpływem spontanicznej decyzji, okazał się strzałem w dziesiątkę.

Studio Kreatywnej Współpracy usytuowane jest w ponad 100-metrowym mieszkaniu w kamienicy przy ul. Lea. Od momentu otwarcia biura na początku września, na stałe pracuje tu już siedem osób.

– Wcześniej przez miesiąc trwał remont, więc można powiedzieć, że z drabin od razu zeszliśmy do biurek – żartuje Katarzyna Zalass, współwłaścicielka Studia.

Pomysł na coworking (czyli z j. angielskiego wspólną pracę) przywędrował do Polski z USA. Najprościej mówiąc to usługa wynajęcia biurka w większym, wspólnym biurze, w dowolnie wybranym przez siebie terminie i na dowolną liczbę godzin. Korzystają z niej osoby pracujące na własny rachunek, pracownicy wolnych zawodów i małych lub świeżo otwartych firm. Każdy z coworkerów ma własną szafkę, dostęp do Internetu, faksu czy drukarki, ale nie musi płacić wysokiego czynszu za wynajem całego biura, ani go wyposażać. Coworking to również dobre rozwiązanie dla osób, które z różnych powodów nie mogą lub nie chcą pracować w domu.

Po nitce do kłębka

– Jest takie przysłowie ”Potrzeba matką wynalazków” i tak było w przypadku powstania Studia Kreatywnej Współpracy – opowiada o początkach swojej działalności Katarzyna Zalass. Przed wakacjami pomagała szukać biura dla swojego obecnego wspólnika, który przeprowadzał się z Warszawy do Krakowa. W tym czasie pani Katarzyna również wynajmowała biuro dla własnej, jednoosobowej firmy zajmującej się marketingiem.

– Przypadkowo trafiliśmy na ogłoszenie o wirtualnym adresie i odkryliśmy, że można komuś zapłacić, by otworzyć u niego firmę. Odebraliśmy to jako ciekawostkę, ale potem, po nitce do kłębka dotarliśmy do ogłoszeń o wynajmie biurka w większym biurze. Miałam wtedy dosyć samotnej pracy i pomyślałam, że to dobry pomysł – mówi właścicielka Studia.

Od momentu kiedy powstała inicjatywa założenia biura coworkingowego do jej realizacji upłynęły niecałe dwa miesiące. – Nie przeprowadzaliśmy drobiazgowych ana- liz, policzyliśmy z grubsza, ile może możemy stracić i przystąpiliśmy do działania. Działamy w nowej branży, więc cały czas się uczymy – mówi pani Katarzyna. Dziś w Studiu biurka wynajmuje m.in. firma utworzona w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, pan opracowujący analizy medyczne, właściciel sklepu internetowego, programista i właściciele agencji reklamowej.

Na przekór korporacjom

Studio to dwie sale z osiemnastoma biurkami do wynajęcia, salka konferencyjna, która może służyć jako miejsce spotkań z klientami, ogólnodostępna kuchnia, strefa wypoczynku z barowym blatem i kanapą oraz wszelkie urządzenia biurowe, poczynając od faksu po skaner.

– Jedno pomieszczenie przeznaczone jest do cichej pracy, w drugim stoły są większe – jeżeli jest taka potrzeba, obok siebie mogą usiąść trzy – cztery osoby, pracujące dla jednej firmy lub opracowujące wspólny projekt – wyjaśnia Katarzyna Zalass.

Współwłaścicielce Studia zależy na tym, by było to miejsce przytulne, przeciwieństwo typowych korporacyjnych wnętrz.

– Zależy nam na przyjacielskiej atmosferze, wprowadziliśmy na przykład „Poniedziałki osładzane ciastem”. Niby jest to drobiazg, ale stwarza domowy klimat – uważa pani Katarzyna. Choć, jak sama podkreśla „wynajmuje biurka”, woli myśleć o Studiu w kategoriach miejsca do kreatywnej współpracy, gdzie spotykają się ludzie z różnych branż.

– Przy prozaicznej kawie okazuje się, że ktoś może komuś coś podpowiedzieć, podsunąć ciekawy pomysł czy ocenić projekt. Osoby, które przez dłuższy czas pracowały samotnie w domu, potrafią coś takiego docenić – mówi Katarzyna Zalass. I podkreśla, że kolejną zaletą coworkingu jest możliwość skonfrontowania efektów pracy z kimś, kto się na tym zna.

– Niestety, minusem samotnej pracy jest utrata zdolności krytycznej oceny własnych pomysłów, bo właściwie najpierw samemu wymyśla się projekty, a potem samodzielnie je realizuje. Zadowolenie klienta nie oznacza jeszcze, że wykonujemy nasze zadania, najlepiej jak się da – argumentuje Katarzyna Zalass. Współwłaścicielka Studia Kreatywnej Współpracy nie żałuje, że zdecydowała się na realizację spontanicznego pomysłu i otworzyła biuro coworkingowe. Chciałaby je prowadzić przez następne lata. Ma już nawet pomysły na rozwój.

– Nie chcę zbyt wcześnie zdradzać szczegółów, ale gdybyśmy otwierali nowe biuro, byłoby to miejsce przeznaczone dla innej grupy odbiorców. Wymagałoby innej aranżacji przestrzeni, aczkolwiek pomysł cały czas jest ten sam: umożliwić ludziom wykonywanie pracy poza domem i stworzyć miejsce, do którego miło się wraca.

Joanna Jałowiec

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia