GRZEGORZ BŁAŻEWICZ - Internet? Przestrzeń dla kreatywnych

Były prezes Interii.pl, jednego z największych portali w Polsce, postawił na własną firmę, realizuje projekty internetowe, niektóre finansowane przez Unię Europejską. O Internecie mówi, że to branża dla otwartych umysłów. Sam trafił do niej przez przypadek.

Tarnowianin z urodzenia na miejsce studiów wybrał Śląsk. I od razu się w nim zakochał. - Kolega ze studiów po miesiącu znajomości zaprosił mnie na obiad. Nie przyszedłem i okazało się, że jest to równoznaczne z skandalem towarzyskim. Przez pierwsze miesiące mieszkania w Krakowie z taką otwartością się nie spotkałem - mówi Grzegorz Błażewicz. Choć od kilku lat mieszka w Krakowie i jak podkreśla, czuje się 100 proc. mieszczuchem, na początku miał do miasta duży dystans.

- Oczywiście przez Śląsk. Mam tam mnóstwo przyjaciół i tak się zżyłem z tym miejscem, że kiedy dostałem pracę w Krakowie, przez pół roku codziennie dojeżdżałem do niej z Katowic. Dopiero po pewnym czasie stwierdziłem, że czas się przenieść i nie żałuję - uśmiecha się Błażewicz.

Anglista zostaje dyrektorem

Były prezes Interii.pl do branży internetowej trafił przez przypadek. - W czasie moich drugich, ekonomicznych studiów, które miały mnie oderwać od pierwszego kierunku czyli anglistyki, byłem na stażach w Nowym Yorku i Londynie w branży medialno- technologicznej, choć z Internetem nie miało to wiele wspólnego - opowiada Błażewicz. Po powrocie do kraju przez pewien czas pracuje jako anglista, ale szybko zaczyna rozglądać się za nowym zajęciem.

- Po dwóch latach stwierdziłem, że nauczanie nie jest dla mnie. Powodem była zbyt duża powtarzalność tych samych elementów pracy. Jak człowiek drugi rok z rzędu opowiada po wakacjach te same anegdoty, tylko nowej grupie ludzi, to oznacza, że stoi się w miejscu. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to może uczyć długie lata. Ja szukałem czegoś więcej - wyjaśnia.

Poszukiwania przynoszą rezultat - Błażewicz trafia do Comarchu, gdzie spędza osiem lat, z czego dwa ostatnie na stanowisku prezesa portalu Interia.pl, który w tym czasie jest już dużą, znaną korporacją.

- Historia powstania Interii jest prosta - opowiada Grzegorz Błażewicz. - W jednym mieście działał Comarch licząca się spółka z branży informatycznej oraz RMF czyli doskonale rozpoznawalna firma z branży medialnej. Te dwie firmy musiały się w którymś momencie spotkać. Z połączenia technologii i mediów powstało „dziecko” w postaci Interii.pl - tłumaczy.

Od korporacji do własnej firmy

Po ośmiu latach pracy w dużej firmie, postanawia wyjść z roli prezesa. - Oprócz wiedzy i doświadczenia zdobytego dzięki wsparciu Zarządu Comarch, Profesora Filipiaka i mnóstwa ludzi w tej firmie, pojawiło się parę sprzyjających czynników, które ułatwiły podjęcie takiej decyzji. Ogólnie ta decyzja była bardzo trudna, bo człowiek w korporacji mógł mieć status, mniej pracy i solidną pensję. A teraz statusu brak, bardzo dużo pracy i duże koszty - opowiada o ostatnich zmianach w życiu zawodowym. Od roku Błażewicz prowadzi firmę Benhauer.pl zajmującą się tworzeniem usługowych platform internetowych dla firm w obszarze marketingu, sprzedaży oraz rekrutacji.

- Kiedy zacząłem pracę w Interii, była to już poważna spółka giełdowa. Trafiłem na dobry moment, bo dopiero w ostatnim etapie mojej pracy zaczęliśmy się zmagać z nadchodzącym kryzysem - opowiada. Obecnie wszystkie siły wkłada w rozwój firmy.

- Nigdy nie jest tak, że spółka rozwija się własnym sumptem. Potrzeba zasobów ludzi, sporej pracy, by ten organizm funkcjonował tak, jakbyśmy sobie życzyli - uważa Błażewicz.

Dziś trudno mu odpowiedzieć na pytanie czy Internet to branża, z którą chce związać się na następne kilkanaście lat.

- Na razie robię to, co wydaję mi się że potrafię robić, choć krążą mi po głowie prostsze tematy niż Internet, który wymaga sporego wysiłku intelektualnego i pomysłów. Czasami zastanawiam się czy nie lepiej byłoby zajmować się mniej wymagającą branżą, ale człowiek nie pracuje tylko dla pieniędzy i jeśli szukamy miejsca, które dawałoby nam w miarę kreatywne zajęcie, to sieć takim miejscem jest - podkreśla Błażewicz.

Od kilku miesięcy prowadzi portal rekrutacyjny JOBMATCH - projekt współfinansowany z środków Unii Europejskiej w ramach programu dla małych i średnich firm, które chcą rozwijać nowe technologie. Platforma mierzy poziom dopasowania między kandydatem i ofertami pracy. Dziś korzysta z niej już ponad 200 firm.

- Pracodawca, który zamieszcza ofertę zatrudnienia w zwykłym serwisie otrzymuje w odpowiedzi powiedzmy 100 CV. Przeprocesowanie aplikacji, czytanie, przesiewanie to kawał roboty. W naszym systemie CV uporządkowane są od tych najlepiej spełniających oczekiwania danego pracodawcy - wyjaśnia Błażewicz. Kandydaci mogą „ulepszać” swoje aplikacje poprzez doprecyzowanie swoich umiejętności.

Internet bez instrukcji obsługi

Grzegorz Błażewicz, choć pracuje w branży, która dla wielu osób wciąż jest nowa, sam podkreśla, że na mówienie, że to nowy segment ekonomii jest stanowczo zbyt późno. Co jest jej największą zaletą?

W Internecie koszt wytworzenia jest dużo niższy, niż w tradycyjnym biznesie, który jest kapitałochłonny. Nie trzeba kupować linii produkcyjnych, mniej jest problemów ze skalowalnością biznesu - tłumaczy Błażewicz.

- To powoduje, że konkurencja na rynku jest ogromna. To totalnie otwarty na nowości rynek. Ale powoli kończą się czasy przypadkowych sukcesów. Coraz więcej w sieci będzie zależało od wiedzy zgromadzonej w firmach zajmujących się Internetem i możliwości finansowania inwestycji - dodaje. I podkreśla, że Internet jest branżą, która zmienia się tak dynamicznie, że do tej pory nie ma kierunków studiów, które kształciłyby w tym obszarze.

- Moja małżonka jest lekarzem, więc ma przed sobą bardzo konkretny obszar wiedzy, który trzeba znać, a potem jeszcze stale się specjalizować. Internet to obszar ciągłych poszukiwań i zmian.

- Dla nas - pokolenia, które pamięta początki Internetu w Polsce to było coś nowego, ale dla ludzi, których zatrudniam, parę lat młodszych ode mnie, to naturalna rzecz. Trudniej im zrozumieć jak powstaje drewniane pudełko niż jak zarządza się kampaniami w Google Adwords. - żartuje szef Benhauera. Kiedy pytam czy należy poważnie traktować portale internetowe i wiadomości, które przekazują odpowiada, że portale są ważne, bo próbują porządkować ogrom informacji dostępny w sieci.

- Ryzyko trafienia na informacje mało wartościowe w Internecie jest wysokie. Kolejny problem to interpretacje wydarzeń - tych wliczając komentarze użytkowników na forach dyskusyjnych jest nieograniczona ilość. Surfując luźno po sieci, prędzej człowiek trafi na śmieszne filmiki wideo i fajną grę niż na traktaty filozoficzne klasyków czy informacje o noblistach z dziedziny literatury.

Drugi etat

- Jak odpoczywam? Spędzam czas z żoną i z naszym 12 miesięcznym juniorem, który właśnie zaczął chodzić. Raz na tydzień z kolegami gramy w piłkę. Staram się czytać tyle książek, żeby być wyraźnie powyżej średniej krajowej w tej dziedzinie. Kto choć trochę czyta to wie, że to nie jest szczególnie trudne. - mówi Błażewicz.

Joanna Jałowiec

 

Grzegorz Błażewicz

W młodości chciałem być: kierowcą samochodowym

Pierwsze zarobione pieniądze wydałem na: wyjazd autostopem do Paryża

W mojej pracy lubię: ludzi, z którymi pracuję

Gdybym nie pracował tam, gdzie teraz pewnie: zajmowałbym się rozwojem rodzinnej pasieki

Chciałbym nauczyć się w jeden dzień: grać i sprawnie obsługiwać Fantom X6

Najbardziej odpoczywam, kiedy: się fizycznie męczę

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia