Prywatne przedszkole - kurs na biznes
Katarzyna Jodłowska w pewnym momencie swojego życia była bez pracy, z dwójką małych dzieci, pomysłami i energią do działania. Zaryzykowała i stworzyła prywatną placówkę przedszkolną w Nowym Sączu. Dziś do przedszkola chodzą dzieci z okolicznych miejscowości, a pomysł nagrodził Sądecki Urząd Pracy.
Pani Katarzyna Jodłowska zdecydowała się postawić na własny biznes, bo zmotywowały ją do tego okoliczności i potrzeba działania – Czułam, że muszę coś zrobić. Wybrać inna drogę – znaleźć pracę, ale być też blisko dzieci, bo są moimi najdroższymi skarbami – opowiada. Dowiedziała się, że Zarząd Osiedla Biegonice od kilku lat szukał osoby zainteresowanej utworzeniem placówki przedszkolnej w osiedlu. Miała się mieścić w budynku starej szkoły (który był wówczas pustostanem) obok Szkoły Podstawowej nr 14. Pani Katarzyna spotkała się z zarządem osiedla i otrzymała zielone światło do działania.
– Zaplanowałam, że stworzę prawdziwe, profesjonalne przedszkole, nie „przechowalnię” dla dzieci. Moje doświadczenie w tworzeniu takiej placówki był niewielkie, zaczęłam więc pytać i zdobywać informacje z wielu różnych źródeł. Mocno wierzyłam, że to co robię ma sens, że w przyszłości dzieci i ich rodzice będą mieć azyl – wspaniałe miejsce do zabawy i nauki, że tworzę miejsce pracy nie tylko dla siebie, ale też dam pracę innym – opowiada.
TRUDNE POCZĄTKI
Budynek szkoły będący własnością urzędu miasta Nowego Sącza musiał zostać odremontowany, trzeba było kupić odpowiednie wyposażenie i załatwić formalności. Kolejnym wyzwaniem, z jakim musiała się zmierzyć pani Katarzyna, był brak kuchni. Stara nie spełniała obecnych wymogów Sanepidu, bo była zbyt mała.
– Musiałam znaleźć firmę cateringową, która gotowałaby dla mojego przedszkola. Dzięki poleceniom różnych osób dotarłam do firmy, która jako jedyna ma doświadczenie w żywieniu dzieci i spełnia wymogi Sanepidu – mówi Katarzyna Jodłowska. Jedzenie jest dowożone w termosach dwa razy dziennie o wyznaczonych godzinach. Przedszkole wystartowało w listopadzie 2008 r. z 13-osobową grupą, która od momentu otwarcia do czerwca systematycznie się zwiększała. Dziś w przedszkolu są dwie grupy po 25 osób (starszych i młodszych dzieci).
– Otwarcie przedszkola im. Ojca Pio na osiedlu Biegonice było sporą rewolucją. Początki były trudne, wiele osób patrzyło na to wszystko z niedowierzaniem i nieufnością. Sama miałam wiele rozterek, bo zaangażowałam własne środki finansowe – mówi Katarzyna Jodłowska. Po kilku miesiącach przedszkole zaczęło zyskiwać rozgłos. Przyjeżdżają tu dzieci z różnych stron osiedla, z różnych stron Starego Sącza, Rytra, Piwnicznej. O wyborze decyduje miejsce pracy rodziców, ale też dobra opinia o placówce.
MIEJSCE Z WARTOŚCIAMI
Pani Katarzyna uważa, że w przedszkolu najważniejsze jest dziecko. Drugą ważną osobą jest przedszkolanka lub siostra zakonna, która troskliwie i z uwagą zaopiekuje się dzieckiem. Po namowie bliskich osób złożyła ofertę pracy siostrom zakonnym ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Wincentego A’Paulo, które mieszkają w jej parafii. – Chciałam, by przedszkole było katolickie – tłumaczy nasza bohaterka.
– Pomysł był nowatorski, a może „szalony” – ja osoba świecka miałabym zatrudnić siostry zakonne – przedszkolanki?! Wiele osób śmiało się z tego pomysłu, jednak Siostra Wizytatorka przemyślała ofertę i niejako udzieliła mi kredytu zaufania, dając zgodę na zatrudnienie dwóch sióstr zakonnych o wykształceniu pedagogicznym – dodaje Katarzyna Jodłowska. Okazało się, że takie podejście odpowiada na potrzeby rynku. Wielu rodziców podkreśla, że katolicki profil przedszkola, wartości, jakie wpaja się tu dzieciom, to coś czego szukali.
TRZEBA MOCNO WIERZYĆ
Jak będzie się rozwijać przedszkole? Zwiększenie oddziałów jest możliwe pod warunkiem adaptacji drugiej części budynku. Planowane jest poszerzenie oferty edukacyjnej o dodatkowe zajęcia z dziedziny: plastyki, muzyki, języka angielskiego, a także zakup sprzętu i wyposażenia niezbędnych do prowadzenia tych zajęć. Dla realizacji założonych celów pani Katarzyna stara się pozyskać dodatkowe środki finansowe z programów unijnych. O swoim doświadczeniu z zakładaniem firmy mówi, że z osoby bezrobotnej w jednej chwili stała się przedsiębiorcą.
– Zmieniłam się ja, moja rodzina i zaczęło się zmieniać otoczenie wokół mnie – wolno, ale w dobrym kierunku. Uwielbiam być blisko ludzi i dzieci, żyć razem z nimi, rozmawiać i przeżywać wspólne sprawy, te radosne i te smutne. Przedszkole daje mi taką możliwość, zapewni mi stanowisko pracy, a ja zatrudniam innych. Jako dyrektor przedszkola współpracuję z wieloma lokalnymi firmami i instytucjami. Pozwoliło to uwierzyć niedowiarkom, że jeśli czegoś bardzo pragniemy, to można to osiągnąć. Myślę, że zmobilizuje to wielu do działania – podkreśla Katarzyna Jodłowska. Pomysł docenił Sądecki Urząd Pracy, który nagrodził panią Katarzynę pierwszą nagrodą drugiej edycji konkursu „Mój sposób na biznes”.
Joanna Jałowiec