Okno na Kraków dla obcokrajowców

Marta Firlet-Bradshaw jest właścicielką pierwszego anglojęzycznego portalu informacyjnego dla zagranicznych turystów Cracow-life.com. – Wierzę, że dobre projekty zawsze się powiodą. Z tym, że musi za tym stać kawał dobrej roboty – mówi o swojej recepcie na sukces.

Cracow-life.com to rozpoznawalna wirtualna wizytówka miasta, najpopularniejszy w Krakowie portal kulturalno-turystyczny. Do portalu trafiają obcokrajowcy, którzy szukają w internecie słowa „Kraków”, bo strona od lat znajduje się w czołówce wyników internetowych wyszukiwarek. Turyści znajdą tu multum praktycznych informacji, poczynając od mapy i przewodnika, pogody aż po aktualny grafik najciekawszych imprez, bazę hoteli i słownik z wymową najbardziej przydatnych polskich słówek.

Trafia tu mnóstwo osób, które szukają informacji przed przylotem, a potem na miejscu pytają o obyczaje i styl życia w mieście, np. ile kosztuje taksówka, czy do opery wpuszczają w sportowych butach. Turyści mogą korzystać z jeszcze jednej praktycznej opcji: wyszukiwarki miejsc z mapą podzieloną na kilka kategorii. Dowiedzą się w ten sposób, gdzie w Krakowie są zabytkowe kościoły, gdzie wypić poranną kawę, pójść na sushi, gdzie znajdą modne restauracje, przytulne puby, kina czy kosmetyczkę.

BIZNES NA KRECHĘ

Marta Firlet-Bradshaw skończyła krakowską Akademię Sztuk Pięknych. Przez kilka lat podróżowała z mężem po całym świecie, oboje zajmowali się sztuką. Ostatnim przystankiem był Londyn, potem wrócili do Krakowa. – Mark był malarzem. Szybko skończyły się nam pieniądze i wtedy znajomy poradził nam: „Załóżcie portal, przecież tu jest pustynia, zero stron, żadnych wiadomości w sieci o Krakowie” – wspomina początki portalu. Oboje z mężem stwierdzili, że to dobry pomysł. – Zakręciłam się wokół niego przez trzy miesiące, a potem na pół roku wyjechałam na festiwal w Wenecji. Kiedy wróciłam, w portalu pracowało już kilka osób – opowiada właścicielka Cracow-life.com. Podkreśla, że wbrew temu, co sądzą niektórzy, nie były to ani szybkie pieniądze, ani łatwy biznes, za to bardzo ciężka praca i wiele nieprzespanych nocy.

– Nie zainwestowaliśmy w portal żadnych pieniędzy, bo ich nie mieliśmy. Prawda jest taka, że czasami brakowało na prąd i kupowaliśmy wiele rzeczy na krechę. Zaufało nam kilku znajomych Chcieli zaryzykować i przez dwa miesiące popracować za darmo. Teraz są zadowoleni, cieszą się, że nam się udało – mówi. Dziś w redakcji portalu zatrudnionych jest około 30 osób, głównie obcokrajowców.

BYLE NIE STAĆ W MIEJSCU

– Najważniejsi są ludzie i wbrew pozorom nie jest łatwo wyłowić perełki, którym się chce, mają talent i potrafią ciężko pracować – uważa Marta Firlet-Bradshow. – Nie znam recept, które pozwalają na osiągniecie potężnych zysków w krótkim czasie, chylę czoło przed tymi, którym się udało. Nie miałam zamiaru być milionerem, ale to kwestia priorytetów. Tego, w co się wierzy i co się lubi robić – dodaje. Podkreśla, że sama została wychowana w myśl hasła „da się zrobić”.

– Kiedy zakładałam portal, moi znajomi pukali się w głowę. To było siedem lat temu, ludzie nie mieli pozakładanych e-maili – wspomina. Dziś portal pozwala na inwestowanie w nowe projekty. Rok temu państwo Bradshaw kupili anglojęzyczną bezpłatną gazetę „Krakow Post”, dziś myślą o dalszym rozwoju. – Uważam, że nie można stać w miejscu i kręcić się następne 15 lat wokół Cracow-life.com. W takim biznesie albo jest się kreatywnym albo podąża za kimś i kopiuje projekty. Ta druga opcja nigdy mnie nie interesowała – podkreśla.

PRZERWA NA SZTUKĘ

Ostatnio Marta Firlet-Bradshaw postanowiła: czas na przerwę. Przez dwa lata chce zajmować się sztuką, jest w trakcie remontu pracowni. Planuje doktorat, temat: internet i sztuka.

– Wyobrażałam sobie, że postawię Cracow-life.com w trzy lata, a potem będę miała długie wakacje, czas na pracę artystyczną itd. Okazało się, że to nieprawda. Kiedy biznes się rozkręca, jest coraz więcej pracy, coraz więcej obowiązków, coraz więcej ludzi, z którymi trzeba pracować. Przestrzegam przed tym osoby, które myślą, że będą mieć czas dla siebie. Ja jestem w szczęśliwej sytuacji, że zakładałam portal z mężem i teraz na czas mojej dwuletniej przerwy on przejmie pałeczkę – mówi Marta Firlet-Bradshaw.

Podkreśla, że lubi prowadzić projekty, które ją motywują. Jej biznesową dewizą jest hasło „Małymi kroczkami, ale odważnie do przodu”. Kiedy rok temu kupowała gazetę „Krakow Post”, pismo miało 16 stron i przynosiło straty. Dziś ma 32 strony, lepszy papier i zarabia na siebie.

– Postawiliśmy na rubrykę z imprezami, dodatek „Citylife” o kulturze. To bardzo się podoba – mówi pani Marta. Obecnie buduje drugą redakcję w Warszawie. „Krakow Post” chce dystrybuować we wszystkich średnich szkołach, by służyła jako pomoc na lekcjach angielskiego. Podkreśla, że nigdy nie żałowała powrotu do Krakowa.

– Lubię Kraków. Dzieciaki bawiące się w okolicy pracowni już się ze mną zaprzyjaźniły, mówią, że to ich baza. Nie będę w stanie tam pracować – śmieje się. Czym będzie się zajmować? Nie lubi rozgraniczeń: rzeźbiarz, malarz, instalator. – Człowiek przede wszystkim – twierdzi.

Joanna Jałowiec

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia