Fachowiec potrzebny od zaraz
Redakcja: Małopolskie Obserwatorium Rynku Pracy i Edukacji zamierza przepytać uczniów ostatnich klas wszystkich szkół zawodowych w Małopolsce o ich plany na przyszłość, a po roku skonfrontować je z rzeczywistością. Czy badania losów absolwentów są potrzebne?
Marcin Węgrzyn: – Oczywiście, że tak. Jeśli przyjrzymy się danym udostępnianym obecnie przez różne instytucje, to nie dają one pełnych informacji na temat jakości kształcenia. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna informuje, jak zdawali uczniowie zasadniczej szkoły zawodowej czy technikum, natomiast nie odpowiada na pytanie, jak radzą sobie absolwenci na rynku pracy. Planujemy badanie losów absolwentów szkół zawodowych, co pozwoli skonfrontować ich wiedzę z oczekiwaniami pracodawców. Jeśli absolwent będzie miał szansę powiedzieć, czego mu brakowało w cyklu edukacyjnym, to szkoła, otrzymując taką informację, będzie mogła modyfikować swój program i kłaść akcenty na inne rzeczy, na które dotychczas nie zwracała dostatecznej uwagi.
O co będziecie pytać absolwentów?
– W ramach projektu chcemy zapytać absolwentów, jak wygląda ich sytuacja na rynku pracy, jak długo szukali zatrudnienia, jeśli zdecydowali się na kontynuację nauki, to w jakich kierunkach, jak kształtują się ich zarobki, jakie mają braki w wykształceniu i czego im brakowało na kolejnym etapie kariery edukacyjnozawodowej.
Komu te informacje mogą się przydać?
– Korzyści z badania uzyska system kształcenia, bo będzie można ulepszyć ofertę edukacyjną. Zyska też osoba wypełniająca ankietę, bo uświadomi sobie, jakie ma braki. Zdefiniowanie i nazwanie problemu może spowodować chęć podwyższania kwalifikacji. Badanie będzie również wskazówką dla kolejnych roczników, które już są w szkole zawodowej lub planują się do niej wybrać.
Jaka jest sytuacja szkolnictwa zawodowego? Ostanie lata pokazały, że rynek pracy cierpi na brak fachowców.
– To trudny typ szkolnictwa z uwagi na to, jakie koszty trzeba ponieść. I dlatego zostało w Polsce tak zaniedbane. Ciężar utrzymania szkół zawodowych w całości przerzucono na samorządy. Szkolnictwo zawodowe potrzebuje zaplecza takiego, jak przemysł, ale szkół na to nie stać. Brakuje nowoczesnego sprzętu i osób umiejących go obsługiwać oraz tych, którzy potrafią dzielić się wiedzą z młodzieżą. Dawniej zawodówki miały swoje własne warsztaty albo współpracowały z dużymi zakładami pracy, szkoląc uczniów na ich potrzeby. W pewnym momencie nie przeprowadzono właściwych reform i niestety poziom szkolnictwa zawodowego spadł.
Jak Pan ocenia praktyczną naukę zawodu?
– Uczniowie nie mają szans w ramach szkolnych warsztatów poznać, jak działa nowoczesny sprzęt. Oczywiście są inne formy zdobywania wiedzy, np. praktyka w centrach kształcenia praktycznego, które są nowoczesnymi ośrodkami i jeśli chodzi o technologie, wprowadzają takie same jak u pracodawców. Niestety, jest ich za mało. Istnieje też możliwość wysłania uczniów na praktyki do pracodawców, ale tu jest bardzo różnie. Niektórzy są w stanie zagwarantować całość kształcenia praktycznego, ale są też zakłady, które wykonują tylko część czynności związanych z nauką w danym zawodzie. Np. uczeń jest wysłany na praktyczną naukę zawodu do stolarza, który zajmuje się tylko wykrawaniem parkietów. I owszem praktykant uczy się tego, ale brakuje mu setek innych umiejętności, które stolarz powinien mieć.
W jaki sposób można poprawić sytuację szkół zawodowych?
– Wiemy, że są przymiarki do reformy szkolnictwa zawodowego, ale to wszystko musi trwać. Kiedy rynek pracy przez jakiś czas był w zastoju i nie było zapotrzebowania na wykwalifikowanych pracowników, nikt nie zauważał problemu. Ale kiedy w latach 2006-2008 gospodarka intensywnie się rozwijała, a wzrost gospodarczy kształtował się na poziomie powyżej 5 proc., okazało się, że jest duże zapotrzebowanie na fachowców. Bardzo wiele osób w tym czasie migrowało do krajów UE i okazało się, że na rynku pracy są braki. To było widać także po wzroście zarobków, przykładem może być budownictwo. Dobrzy fachowcy zarabiają konkretne pieniądze. Istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na absolwentów szkół zawodowych, natomiast szkoły nie są w stanie dać takich, którzy by do tego rynku idealnie pasowali. W momencie, gdy była bardzo dobra koniunktura, pracodawcy zatrudniali nawet tych, którzy nie mieli doświadczenia. Obecnie pracodawcy nie kwapią się do zatrudniania, choć pewnie się to niedługo zmieni.
Czy reforma jest konieczna?
– Tak. Na zachodzie szkolnictwo zawodowe jest na dużo wyższym poziomie, idzie za nim dużo lepsza opinia, młodzież chętniej garnie się do zawodów. W Polsce mamy do czynienia z szeregiem zaniedbań z poprzednich lat i w tym zakresie mamy dużo do zrobienia. Przykład? Przestarzałe podręczniki do nauki niektórych zawodów. Są grupy uczniów, dla których opłaca się wydrukować podręcznik, ale są zawody, w których uczy się w całej Polsce tysiąc osób. Nikt nie będzie chciał wydrukować podręczników dla nich, bo wiadomo, że takie przedsięwzięcie nie będzie dochodowe. Szkoły starają się zapewnić jak najlepszy start życiowy swoim uczniom, ale same nie zrobią wszystkiego.
Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiała Joanna Jałowiec
Marcin Węgrzyn – koordynator programu „Badanie losów absolwentów szkół zawodowych 2009”, pracownik Małopolskiego Obserwatorium Rynku Pracy i Edukacji.