Trener - felieton

Jedna z moich znajomych biegała przez płotki. Jako juniorka awansowała do pierwszej trójki w Polsce. Opowiadała mi kiedyś o swoich dwóch trenerach. Jeden z nich, ten pierwszy, jest dla niej do dzisiaj Trenerem przed duże „T”. Drugi, organizował jej treningi i doprowadził do tego, że dość szybko skończyła ze sportem. Pierwszy, wyszukał ją wśród wielu dzieci. Zainspirował do treningu, do rozwoju. Oczywiście, uczył ją, ale dużo bardziej motywował. Czuła, że jest jej przyjacielem. Drugi, przyszedł do niej z gotowymi tabelami. Miał z góry rozpisany schemat treningu. Nawet, gdy protestowała, gdy argumentowała, że dla niej takie obciążenia są wyniszczające, przymuszał. Musiała „kombinować”, by przetrwać, aż wreszcie podjęła decyzję o zakończeniu kariery. I dobrze. Sama tak stwierdziła. Opowiadała o wielu swoich znajomych ze stadionów lekkoatletycznych, którzy zamiast rozwoju kariery, doczekali się nawarstwiających się kontuzji. Zresztą, takie podejście trenerów do zawodników można wyczuć w Polsce w wielu dyscyplinach. Świetni juniorzy, nieobecni seniorzy.

Dla mnie ta prosta historia dobrze opisuje tajemnicę dobrego trenera. Trener nie zajmuje się obciążaniem swojego podopiecznego, ale wydobywaniem z niego tego, co ma najlepsze. Łatwo to sobie wyobrazić: to, co narzucone, dociąża; to, co odkryte, może się rozwijać. Brzmi prosto, ale dla wielu jest trudne. Trzeba wtedy nauczyć się słuchania, mieć wiele wariantów rozwiązań, być elastycznym i wrażliwym. Nie wystarczy trzymać w ręku schemat i specjalizować się w formie atrakcyjnego przekazu. Spotkałem się z takim podejście nie tylko w sporcie, ale równie często w treningu interpersonalnym. No tak, ale żeby móc być elastycznym, trzeba samemu być KIMŚ, a nie tylko trzymać w ręku gotowe rozwiązania. Trzeba trenować i rozwijać siebie, by móc pomagać innym. Trzeba siebie słuchać i być elastycznym dla siebie. I pracowitym.

I zupełnie z innej strony. Często, gdy przyjeżdżam wygłaszać rekolekcje, ludzie nie mogą mnie zrozumieć. Wiem o tym. Bo czekają na gotowe schematy, ale ja próbuję ich zainspirować. Tak, jakby wielu ludzi czekało na to, co im ktoś podpowie, a nie starało się szukać swojej drogi.

 

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

Prezes Stowarzyszenia WIOSNA

Duszpasterz ludzi biznesu (od 2007 r.) znany z nowatorskich (w tym multimedialnych) kazań i rekolekcji, lider społeczny, PR-owiec, promotor CSR, pomysłodawca, współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia WIOSNA, które organizuje trzy ogólnopolskie akcje: „Szlachetna Paczka”, „Akademia Przyszłości”, „Wiosna Liderów”. Misja WIOSNY: stowarzyszenie chce uczyć ludzi, w jaki sposób skutecznie pomagać sobie nawzajem; w ten sposób chce budować społeczeństwo obywatelskie.

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia