Firma ślubnych kobierców
Bożena Pękala była rzecznikiem prasowym dużej instytucji, pracowała w trzech telewizjach. Rok temu doszła do wniosku, że przyszedł czas, by wziąć sprawy w swoje ręce. Założyła firmę zajmującą się organizacją ślubów. Dziś nie zamieniłaby swej pracy na żadną inną.
Bożena Pękala, zanim dostała stałą posadę w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym, przez kilka lat pracowała w różnych mediach. Po czterech latach zajmowania się public relations marzyła o tym, by wrócić do mediów. Z jednej telewizji przeszła do drugiej, ale – jak dziś twierdzi – to była pomyłka.
– Całe życie byłam energiczną osobą, uwielbiałam organizować przeróżne projekty, byłam odporna na stres. Praca w telewizji nie wyglądała jednak tak, jak to sobie wyobrażałam – opowiada Bożena Pękala. Kiedy przyszedł moment planowania na nowo swojej przyszłości zawodowej, doszła do wniosku, że najlepiej będzie zrealizować własny pomysł.
NIEZAWODNA ORGANIZATORKA
– Wiele moich koleżanek wychodziło wtedy za mąż. Zaczęłam uczestniczyć w przygotowaniach do uroczystości, bo często prosiły mnie o pomoc. W końcu sama wzięłam ślub, który udało mi się przygotować w rekordowo krótkim czasie. Pomyślałam, że skoro sprawdzam się w załatwianiu różnych spraw, a w dodatku bardzo to lubię, to czemu nie spróbować zająć się organizacją ślubów zawodowo. Wprawdzie zaczęłam wtedy pracę w agencji reklamowej, ale postanowiłam, że mimo to nie zrezygnuję z własnej firmy. I tak oto zamiast dziennikarką zostałam konsultantką ślubną – wspomina Bożena.
Zaczęła od wymyślenia nazwy firmy i zrobienia wizytówek. Ściągnęła darmowy program do grafiki i samodzielnie zaprojektowała ich wzór. Stronę internetową pomógł zrobić brat. Zamieszczała ogłoszenia w portalach, które związane były z tematyką ślubną, ale nie wymagały ponoszenie dużych opłat.
Pierwszy klient firmy „Twój Prestige” pojawił się po kilku miesiącach. Pan młody mieszkał za granicą, ale chciał stanąć na ślubnym kobiercu w Krakowie. Obyło się bez stresów, bo przyjęcie miało kameralny charakter i było sporo czasu na przygotowania. Dziś Bożena musi radzić sobie z wieloma awaryjnymi sytuacjami.
GOŁĘBIE I TORT PRZEZ POMYŁKĘ
Praca konsultantki to w pierwszej kolejności planowanie i załatwiania setek spraw związanych z organizacją ślubu i wesela. Część klientów marzy o hucznej fecie na 150 osób i chce, by konsultanci zajęli się wszystkim od początku do końca. Bożena zbiera wtedy propozycje, czuwa nad całością imprezy, zaczynając od wyszukania lokalu, zamówienia kwiatów po wynajęcie orkiestry i samochodu. Inni biorą na siebie wszystkie zadania, ale wynajmują konsultantów, by czuwali nad przebiegiem ślubu i wesela.
– Nigdy nie podejmujemy się organizacji dwóch ślubów w tym samym dniu. W trakcie uroczystości pracujemy we dwie osoby. Jedna osoba zostaje w kościele, druga pilnuje sali weselnej. To sprawdzony sposób. Największy stres przeżywamy, kiedy jest mało czasu na organizację, a ślub wypada w najgorętszym sezonie, czyli od czerwca do października – opisuje swoją pracę Bożena.
Państwo młodzi mają różne marzenia – ona chce po wyjściu z kościoła zostać obsypana płatkami róż, on marzy o tym, by przyjechać do ślubu terenowym hummerem.
– Dostosowujemy się do życzeń klientów, bo ślub ma być przecież najpiękniejszym momentem w ich życiu. Jeśli mają jakieś oczekiwania, to staramy się zrobić wszystko, by je spełnić, choć – jeśli wiemy z doświadczenia, że coś się nie sprawdza – to zwracamy na to uwagę – dodaje konsultantka.
Czasami zdarzają się problemy: zepsuta limuzyna, autobus z gośćmi stojący w korku, urwane ramiączko od sukienki, pomyłka w dostawie z cukierni.
- Jesteśmy od tego, żeby działać kojąco na nerwy i czuwać, by wszystko ułożyło się zgodnie z planem – podkreśla Bożena. W torebce nosi „kryzysowy” ekwipunek: igłę i nitkę, agrafki, chusteczki do nosa. Panny młode często płaczą na ślubie, a nie mają gdzie schować chusteczek, nie mówiąc o urwanych częściach garderoby małżonków i ich najbliższych.
ŁZY SZCZĘŚCIA JAK WŁASNE
Bożena Pękala podkreśla, że pomaganie przyszłym małżonkom w organizacji ich najważniejszego święta to zajęcie dające bardzo dużo satysfakcji.
– To niesamowite uczucie widzieć zadowolenie i szczęście młodej pary. Ich ślub przeżywa się trochę jak własny – uśmiecha się.
W branży usług ślubnych najtrudniejsze jest pozyskiwanie klientów, bo konkurencja jest spora. Do tego dochodzą stereotypy: że fachowa pomoc „weddingplanerek” do tanich nie należy, a konsultanci to naciągacze narzucający swoje opinie.
– Na szczęście coraz więcej osób przekonuje się, że to usługi dla każdego, zwłaszcza dla zapracowanych. Konsultanci wiedzą gdzie, czego i jak szukać, dzięki czemu klienci oszczędzają czas i nerwy. Co więcej, po zsumowaniu kosztów telefonów itp. może się okazać, że oszczędności wcale nie są tak duże, jakby się wydawało – komentuje Bożena Pękala.
Decyzji o rozpoczęciu prowadzenia własnego biznesu nigdy nie żałowała. – To nie tylko praca zarobkowa, ale i pasja – podkreśla. Dziś nie wyobraża sobie, że mogłaby robić coś innego.
Joanna Jałowiec
Postaw na własną firmę
Czas kryzysu to dobry moment na weryfikację marzeń. Wielu marzy o założeniu własnej firmy, ale nie wszyscy mają odwagę, by ten pomysł zrealizować. Wiele instytucji szkoleniowych (niekomercyjnych i komercyjnych) prowadzi szkolenia, które pomagają stworzyć własny biznes. Dzięki funduszom z Unii Europejskiej można liczyć na sporą sumę pieniędzy na start. Jak z tych funduszy skorzystać? Wystarczy poszukać odpowiedniego szkolenia dofinansowywanego z UE (to kwoty od 10 do 60 tys. zł). Informacje o takich kursach można znaleźć na stronie www.malopolska.do-celu.eu. Warto wybrać się też na szkolenie, na którym specjaliści omawiają prawodawstwo związane z działalnością gospodarczą czy też prawa i obowiązki właściciela firmy. Zachęcamy również do skorzystania z warsztatów pisania biznesplanów czy negocjacji handlowych.