Kurs na biznes - Nauka przez zabawę
Półtora roku temu Kinga Dyląg otworzyła w samym środku Nowego Wiśnicza, centrum z zajęciami pozaszkolnymi dla dzieci. Dziś na judo, rysunek i malarstwo, filozofię, język angielski oraz naukę tańca zapisywane są maluchy z całej okolicy.
Jeśli język angielski to prowadzony metodą Helen Doron, jeśli filozofia – to w formie dyskusji i wciągająca dzieciaki do rozmowy. Bajki i gry? Owszem, ale wyłącznie te edukacyjne. Kinga Dyląg, 28-latka i mama dwójki maluchów w swoim Centrum Rozwoju Dziecka stawia na wysoki poziom zajęć i naukę przez zabawę.
– Może dlatego na zajęcia zapisało się ostatnio kilkoro dzieci z Bochni? – zastanawia się Kinga Dyląg. To sukces, bo kiedy zakładała firmę, nawet przez myśl nie przeszło jej, że może konkurować z ofertą większego od jej miejscowości miasta.
– Okazało się jednak, że moje zajęcia są tak wysokiej jakości, że rodzice przywożą dzieci do mnie, mimo że w Bochni też organizowane są tego typu zajęcia – komentuje.
Filozofia nie jest nudna
Kolorowo urządzone dwa duże pomieszczenia. Jedno przygotowane do zajęć tanecznych z lustrzaną ścianą, drugie przystosowane do zajęć judo – na podłodze profesjonalne maty, ściany zabezpieczone materacami. Ping -pong, piłkarzyki, sporo gier edukacyjnych – tak wygląda miejsce, gdzie codziennie po południu odbywają się zajęcia z udziałem kilkudziesięciu dzieci. Przychodzą tu po szkole, by łączyć przyjemne spędzanie czasu z dodatkową edukacją.
– Rodzice przysyłają tu swoje pociechy, by je dokształcić. Część oczekuje, by dziecko po prostu dobrze się bawiło i miło spędzało czas. Dla innych zajęcia w Centrum są dodatkową formą opieki nad dziećmi w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pracujący rodzice mają możliwość podrzucić do nas swoje pociechy na kilka godzin – mówi o Centrum Kinga Dyląg. Zajęcia odbywają się w małych grupach, a z Centrum współpracuje obecnie czterech instruktorów i nauczycieli. Rodzice też znajdą coś dla siebie – specjalnie dla mam Kinga Dyląg wymyśliła latino dance. Najwięcej pytań pojawia się, gdy rodzice słyszą o lekcjach filozofii.
– Filozofia kojarzy się najczęściej z historią filozofii, trudnymi teoretycznymi zagadnieniami. Ja prowadzę zajęcia w luźnej formie, nie definiuję pojęć, tylko zakładam temat lekcji i powoli dochodzimy z dziećmi np. do definicji kultury – wyjaśnia założycielka Centrum. – Dzieci są ciekawe świata, nie trzeba ich do tego namawiać. Natomiast nie każdy rodzic ma świadomość, jak takie zajęcia wyglądają. Dzieci fantastycznie dyskutują, są bardzo otwarte, przepychają się, by dojść do słowa. I o to chodzi, bo jednym z założeń lekcji jest nauka sztuki konwersacji – podkreśla Kinga Dyląg.
Pomysł z życia wzięty
Kiedy wpadła na myśl o założeniu firmy, studiowała socjologię w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Krakowie. Pomysł wziął się z życia – by zawozić dzieci na zajęcia pozalekcyjne do Bochni, Kinga Dyląg musiałaby organizować całą wyprawę. Dziś nie żałuje, że postawiła na własną działalność gospodarczą, choć początkowo powodzenie pomysłu wcale nie było przesądzone. Wydarzeniem, które dodało jej skrzydeł, była wygrana w konkursie „Pomysł na firmę” organizowanym przez Gazetę Wyborczą i Raiffeisen Bank. Dzięki nagrodzie (50 tys. zł) mogła urządzić m.in. sale dla dzieci.
– Z tysiąca projektów wybrano mój i jako jedna z pięciu osób w Polsce otrzymałam dofinansowanie. Skoro takie osoby we mnie uwierzyły, to myślę, że mogę być z tego dumna – mówi Kinga Dyląg. Podkreśla, że wygrana sporo jej pomogła, bo nie musiała martwić się o stronę finansową przedsięwzięcia.
Przystanek na dłużej
Kinga Dyląg ma nadzieję, że Centrum Rozwoju Dziecka to dłuższy przystanek na jej drodze zawodowej. Najbardziej jest dumna z tego, że jej klienci przyprowadzają następnych.
– Można wydać dużo pieniędzy na reklamę, ale największą satysfakcję sprawia mi fakt, że zajęcia w Centrum polecane są z ust do ust. Dzięki temu mam poczucie, że ci, którzy do mnie przychodzą, są naprawdę zadowoleni z ich poziomu. Bo skoro polecają mnie znajomym, to świadczy o tym, że mają zaufanie do tego, co proponuję – podkreśla Dyląg. W głowie ma już kilka pomysłów na rozwój Centrum. Jeden z nich to otworzenie czegoś na kształt świetlicy, gdzie rodzice w razie niespodziewanych zdarzeń mogliby zostawić dziecko na kilka godzin. Druga sprawa to nowe zajęcia.
– Mam już kilka pomysłów na to, by poszerzyć ofertę Centrum i pracuję nad nimi – uśmiecha się Kinga Dyląg.
Joanna Jałowiec