PIOTR PIENIĄŻEK - Lekarz kształci się przez całe życie

Podstawowa zasada lekarska od lat jest niezmienna „po pierwsze nie szkodzić”. Kim jest lekarz, do którego udajemy się z wiarą, nadzieją i strachem o życie swoje i najbliższych? Chciałabym wierzyć, że jest podobny do dr. Piotra Pieniążka, który lekarzem jest już 30 lat i uważa, że „warto żyć dla jednego uratowanego życia”.

Dr hab. med. Piotr Pieniążek pracuje w szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie. Jest adiunktem Kliniki Chorób Serca i Naczyń Instytutu Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. To wybitny krakowski i polski kardiolog interwencyjny.

- Jestem dumny, że pracuję w Collegium Medicum UJ. To najstarsza uczelnia w Polsce, rozpoznawalna na całym świecie. To dla mnie zaszczyt - stwierdza dr Piotr Pieniążek.

Uniwersytet Jagielloński, druga po uniwersytecie praskim, najstarsza uczelnia w tej części Europy, powstała z inicjatywy Kazimierza Wielkiego w 1364 r – wtedy uczelnia nazywała się Akademią Krakowską i miała trzy fakultety (prawo, medycynę, filozofię). Po śmierci króla uczenia podupadła, a jej odnową zajęła się dopiero królowa Jadwiga i jej mąż król Władysław Jagiełło. Jadwiga zabiegała u papieża o uruchomienie na Akademii prestiżowego wydziału teologicznego i podarowała swoje klejnoty z przeznaczeniem na odnowę uczelni. Uniwersytet Jagielloński (taką nazwę otrzymał dopiero w XIX w) był pierwszym uniwersytetem w Europie posiadającym samodzielne katedry matematyki i astronomii. W 1993 r. włączono na powrót w struktury uczelni Collegium Medicum. Dziś UJ to 48 kierunków i 93 specjalności, na których kształci się prawie 50 tys. studentów.

Lekarz – zawód dla hobbistów?

- Trudno być dzisiaj dobrym lekarzem nie będąc naukowcem - mówi dr Piotr Pieniążek i dodaje, że „lekarz musi mieć ogromną presję samokształcenia”.

- Mam pokorę i szacunek do medycyny. Trzeba nieustannie czytać, rozwijać się, bo dzisiaj rozwój nauki, w tym medycznej, jest błyskawiczny - twierdzi. Przyznaje, że nie wszyscy wytrzymują presję zawodu i odchodzą do prac urzędniczych, do firm farmaceutycznych.

- W Stanach Zjednoczonych dobry lekarz ma czas na grę w golfa i tenisa. Do pracy i do pacjenta przychodzi wypoczęty. W Polsce lekarz najczęściej pracuje na dwa, trzy etaty, a w weekendy wykłada, pisze artykuły, książki lub się dokształca. To wszystko dzieje się kosztem rodziny, najbliższych i wypoczynku. To zawód dla ludzi, którzy wybierają prace jako swoje hobby. Jeżeli ktoś chce tylko pracować 8-10 godzin dziennie, a w weekendy wypoczywać, powinien wybrać inną profesję – twierdzi dr Piotr Pieniążek. I z żalem dodaje, że lekarz nie jest doceniany w Polsce. Dlatego, jego zdaniem, tak wielu dobrych lekarzy i pielęgniarek wyjechało, co polscy pacjenci odczuwają na co dzień.

Dwie godziny na życie

Dr Piotr Pieniążek 30 lat temu ukończył Akademię Medyczną w Krakowie. Po kilku latach uzyskał specjalizację I stopnia jako lekarz chorób wewnętrznych. Po kolejnych kilku latach nauki obronił doktorat. Następny etap kariery to specjalizacja II stopnia z chorób wewnętrznych i kardiologii. Jak twierdzi, swoje serce oddał kardiologii (w ramach tej dziedziny habilitował się). Spędził kilka miesięcy na zagranicznych stypendia w Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Uczestniczył w kilkudziesięciu kursach, szkoleniach sympozjach i naukowych konferencjach. Opublikował około 100 artykułów w krajowych i zagranicznych naukowych czasopismach. Jest autorem i współautorem książek medycznych. Wygłasza referaty w Polsce i za granicą. Prowadzi zajęcia ze studentami medycyny i wykłada w Podhalańskiej Szkole Zawodowej w Nowym Targu.

Mówi, że w zawód lekarza wpisane są porażki. - Człowiek musi być pokorny w tym zawodzie, bo wiele jeszcze nie wiemy i sporo pracy przed nami – mówi.

Jako wybitny kardiolog hemodynamista przeprowadza skomplikowane zabiegi cewnikowania serca – udrażniania zwężonych tętnic wieńcowych, których zatkanie z powodu miażdżycy doprowadza do zawału serca. Z ożywieniem mówi, że Polska nie odstaje od Europy, jeżeli chodzi o poziom kardiologii interwencyjnej. W ciągu 2 godzin od początku bólu serca w przebiegu zawału pacjent ląduje na stole operacyjnym. Polska ma sieć placówek kardiologicznych, które umożliwiają szybką reakcję i ratowanie życia chorych nawet z odległych zakątków kraju.

- To nasz wielki sukces. 25 lat temu w Krakowie wykonywano dwie koronarografie na tydzień. Dzisiaj przeprowadza się od 40 do 50 takich zabiegów dziennie – twierdzi. I z radością dodaje:

- Dzisiaj z powodzeniem przeprowadzamy zabiegi śródnaczyniowe na tętnicach wieńcowych u 80-latków, a jeszcze nie tak dawno uważaliśmy, że taki wiek to przeciwwskazanie do interwencji na sercu.

Trening manualny konieczny

Dr Piotr Pieniążek wciąż wykonuje wiele zabiegów. Jak twierdzi, w zawód lekarza wykonującego zabiegi wpisany jest nieustanny stres związany z kilkugodzinnym napięciem przy stole operacyjnym. Uważa, że podstawą pracy kardiologa zabiegowego jest nieustanny trening manualny. Młode pokolenie lekarzy często w przypadku niepowodzeń szuka winy w sprzęcie. Doktor Pieniążek uczy ich, że błędów powinni najpierw szukać w sobie.

Wierzy w pokorę i ciężką prace. Zawód lekarza może człowieka bardzo zmienić i uwrażliwić, szczególnie gdy zobaczy pierwszego pacjenta, któremu uratował życie. Doktor uważa, że dla takich chwil warto żyć, bo dają one satysfakcję, która rekompensuje cały włożony w prace i naukę wysiłek.

Dzisiaj w Polsce zabiegi na sercu w przypadku ostrego ataku nie są już problemem. O czym marzy zatem dr Pieniążek? - Marzę, aby przezskórnie leczyć w Polsce ostre udary mózgu, powodujące na przykład paraliż. Chciałbym, byśmy mogli leczyć ludzi z ostrym udarem mózgu poprzez udrożnienie naczyń doprowadzających krew do mózgu. Nikt w świecie rutynowo nie przeprowadza jeszcze takich zabiegów i ale medycyna rozwija się tak szybko… - zawiesza głos.

Rodzinna poprzeczka

Dr Piotr Pieniążek przerywa moje pytanie o swoje pochodzenie i dziedzictwo kulturowe. Mówi, że dzięki wielu pokoleniom intelektualistów w swojej rodzinie nie jest „nastawiony do życia agresywnie konsumpcyjnie”. Twierdzi, że nie ma potrzeby „zgarniania wszystkiego pod siebie”. Woli dzielić się i dawać. Wierzy, że dobre uczynki do nas wracają. Słynie wśród przyjaciół i znajomych z ogromnej życzliwości do ludzi. Zawsze służy pomocą i radą.

Na pytanie, czy chciałby, aby jego syn został lekarzem, odpowiada zdecydowanie:

- Tak, ale lepszym ode mnie. Trzeba iść do przodu, rozwijać się. Na to samo pytanie o kontynuowanie tradycji rodzinnych żona lekarza, Bożena Odrowąż-Pieniążek, niezwykle atrakcyjna i pełna temperamentu kobieta, nie potrafi udzielić jednoznacznej odpowiedzi. - Trudno rywalizować z własnym ojcem, a Piotr postawił synowi bardzo wysoką poprzeczkę. Wierzę, że Filip ma swój kod intelektualny i dokona właściwego wyboru - mówi.

A właściwie jak to się stało, że Piotr Pieniążek  został lekarzem? Jego rodzice nie byli lekarzami. Mama uważała, że „lekarz ma lekkie życie”. Śmiejemy się, że byłaby bardzo zdziwiona widząc, ile wyrzeczeń i rezygnacji wymaga zawód lekarza od jej syna, ale dr Piotr Pieniążek mówi:

- Warto przeżyć życie dla jednego uratowanego życia.

Grażyna Dutkiewicz

 

PIOTR PIENIĄŻEK - O SOBIE I SWOJEJ PRACY

- Jestem dumny z tego, że pracuję w najstarszej polskiej uczelni Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Trudno być dzisiaj dobrym lekarzem nie będąc naukowcem, a to oznacza ciągłe dokształcanie się.

- W Polsce lekarz najczęściej pracuje na dwa, trzy etaty, a w weekendy wykłada, pisze artykuły, książki lub się dokształca.

- Jeżeli ktoś chce tylko pracować 8-10 godzin dziennie, a w weekendy wypoczywać, powinien zrezygnować z bycia lekarzem.

- W zawód lekarza wpisane są porażki. Człowiek musi być pokorny w tym zawodzie, bo wiele jeszcze nie wiemy i sporo pracy przed nami.

- 25 lat temu w Krakowie wykonywano dwie koronarografie na tydzień. Dzisiaj przeprowadza się od 40 do 50 takich zabiegów dziennie. Z powodzeniem przeprowadzamy zabiegi śródnaczyniowe na tętnicach wieńcowych u 80-latków.

 

 

Wyszukaj szkolenie

Wybrane szkolenia:

wszystkie szkolenia