Kurs na biznes: Florystyka - kwiaty otwierają drzwi
Alicja Augustyn-Zielińska uważa, że praca florysty to artystyczne zajęcie. Wiedzę i doświadczenie zdobyte w Polsce i za granicą wykorzystuje nie tylko w codziennej pracy, ale także szkoląc innych.
Na początku lat 90. założyła firmę zajmującą się szkoleniami, od 2003 r. prowadzi studio florystyczne Agrosalon. Zakres usług firmy jest imponujący. Pani Alicja projektuje zieleń do ogrodów, na tarasy i balkony, przygotowuje wiązanki na wszelkie okazje. W studiu można zamówić m.in. usługę ekspresowego dostarczania kwiatów i zlecić fachową opiekę nad rabatkami. Firma zajmuje się też doradztwem, projektowaniem i urządzaniem terenów zielonych wokół firm, szkół, urzędów, kościołów, rewitalizacją starych kompleksów zieleni i projektowaniem systemów nawodnień i oświetlenia.
Specjalnością pani Alicji jest aranżacja zieleni dla biur. Szlify zdobywała, pracując w Stanach Zjednoczonych i Niemczech. Stale odpowiada za wystrój kościoła pw. Przemienienia Pańskiego w Krakowie. W styczniu 2008 r. firma Agrosalon została laureatem konkursu „Dobra Marka”. Rodzinny biznes kontynuuje córka pani Alicji, która prowadzi kwiaciarnię specjalizującą się w dekoracjach ślubnych.
BARDZIEJ ARTYSTA NIŻ RZEMIEŚLNIK
– Kwiaty same w sobie są piękne. Florysta to ktoś, kto chce wydobyć z nich jeszcze większą urodę – opowiada o swoim zajęciu AugustynZielińska. Zależy jej na tym, by zawodu florystki nie utożsamiać z kwiaciarką.
– Kwiaciarka to nazwa związana z hodowlą kwiatów, natomiast florysta to osoba, która podchodzi do nich z artystyczną duszą – wyjaśnia.
Miłość do kwiatów pchnęła ją do zawodu nauczyciela. – Kiedy byłam dzieckiem, widziałam nauczycielkę z ogromnym naręczem kwiatów. Wiedziałam, że dostaje ich najwięcej, a ponieważ chciałam być obdarowywana pięknymi bukietami, poszłam w jej ślady i zostałam nauczycielką – śmieje się.
Właścicielka Agrosalonu ukończyła Wydział Inżynierii Środowiska na Politechnice Krakowskiej. Nie podejrzewała wtedy, że umiejętności zdobyte w czasie nauki (na przykład rysunek techniczny) tak bardzo przydadzą się jej w pracy florysty. – Wyobraźnia przestrzenna, geometria mają ogromne znaczenie przy projektowaniu kompozycji z zieleni. Rośliny zajmują przecież określony obszar – wyjaśnia. Dziś, kiedy trzeba, jest w stanie przygotować dekorację do kościoła wyłącznie na podstawie zdjęcia.
Firma Alicji Augustyn-Zielińskiej posiada akredytację kuratorium oświaty i organizuje szkolenia dla florystów i nauczycieli zawodu. Zapisują się na nie osoby prywatne i te skierowane z powiatowych urzędów pracy. Tematy kursów? Wszystko, co związane z aranżacją zieleni: florystyka, ogrodnictwo, projektowanie ogrodów z wykorzystaniem programów komputerowych.
– Uczymy ich wszystkiego, przede wszystkim kreatywności. Wiele osób boi się otworzyć, a my używamy wszystkich materiałów: żywego, sztucznego, suchego. Przeplatamy je i mamy taki efekt, że ludzie nie orientują się co jest sztucznym kwiatem, a co nie. Pamiętam taką sytuację: kompozycja, wszystko żywe oprócz jednej strelicji, która była tak droga, że daliśmy sztuczną. Była tak idealnie dopasowana, że słyszeliśmy pytania, dlaczego wszystkie kwiaty zwiędły, a ten jeden nie. Podstawowy kurs trwa sto godzin.
– Moim zdaniem to wystarcza, ale trzeba pamiętać o szkoleniach. Na fortepianie też możemy się nauczyć grać, ale żeby być wirtuozem, trzeba ćwiczyć. Podobnie jest z kwiatami – podkreśla pani Alicja. Uczestnicy kursów przyuczają się do układania kompozycji w jednym z krakowskich kościołów. W zamian świątynia zachowuje przygotowane dekoracje z kwiatów dla siebie.
KWIATY PRZETRWAJĄ KAŻDY KRYZYS
Najtrudniejsze zlecenie, jakiego podejmowała się pani Alicja, związane było z projektem aranżacji zieleni w holu budynku urzędu gminy w Starachowicach.
– Zaprojektowałam coś, co było imitacją ogrodu. Były tam ławeczki, latarnie, wszystko bardzo ładne. Okazało się jednak, że na wymyśloną przeze mnie realizację nie pozwalają przepisy. Kwiaty nie mogły stać bezpośrednio na posadzce, trzeba było podnieść całość o 30 cm. Musieliśmy przenieść wszystko do skrzyń na nóżkach, które potem uformowaliśmy na różnych poziomach – wspomina. Augustyn-Zielińska podkreśla, że w przyszłości chciałaby prowadzić szkolenia, bo rynek cierpi na niedostatek specjalistów.
– Osoby, które ukończyły biologię, geografię, ogrodnictwo nie od razu są specjalistami w dziedzinie florystyki, bo sama teoria to za mało. Teraz prowadzimy projekt unijny dla nauczycieli, którzy nie mają za sobą żadnych praktyk. Tego ogromnie brakuje – kontaktu z klientem, zrobienia prawdziwego bukietu i wręczenia go. Nie sztuka wymagać od ludzi, żeby coś robili ładnie, ale trzeba ich tego nauczyć – podkreśla pani Alicja i dodaje, że sama niejednokrotnie ma problem ze znalezieniem idealnych wykładowców do prowadzenia kursów.
– Praktyk mówi: pokażę wszystko, tylko żebym nie musiał mówić. Teoretyk jest świetnym nauczycielem, potrafi przekazać wiedzę, ale nic nie zrobi – opowiada. Praktyki dla nauczycieli zawodu są bezpłatne. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu, kończą się wernisażem prac. Ulubione kwiaty? – Absolutnie róże! To kwiat chyba niezastąpiony. Przewspaniale się trzyma – zachwyca się pani Alicja. Jej zdaniem kwiaty otwierają wszystkie drzwi.
– Nigdy nie było tak, żeby kwiatami nie można było dziękować. Kwiaty były, są i będą. Przetrwały wszystkie kryzysy.
Joanna Jałowiec