Felieton: Przychodzi wiedza do doktora
Niedawno spotkałem lekarza. Doświadczonego, specjalistę, zarządzającego zespołem w szpitalu. W czasie rozmowy w sposób wyraźny wyrażał swoje wątpliwości dotyczące tego, czy jest dobrym lekarzem. Właściwie wciąż wracał do tego wątku. Początkowo nie chciałem go wprost pytać, co ma na myśli. Za każdym razem jednak moja wyobraźnia tworzyła coraz wyraźniejsze wizje zaniedbań: nie chce mu się robić dokładnych badań, nie przykłada się do jakości leczenia, bierze łapówki itd. To wszystko, co znamy ze szpitali. W końcu jednak, sam bojąc się swoich myśli i możliwości niepotrzebnego uprzedzenia się do niego, zapytałem: a na czym polega ta lekarska słabość? – No, bo jak się jest lekarzem, to trzeba cały czas czytać i dokształcać się, a ja się zaniedbuję – usłyszałem. I zawstydziłem się. Lekarz miał ok. 60 lat i dużo opowiadał o sukcesach swojego zespołu.
Przez 8 lat byłem duszpasterzem Collegium Medicum UJ. Przez te lata żyłem wśród studentów medycyny. Myślę też, że ich jakoś poznałem. I odkryłem też jedną z ich największych słabości. Żeby zdać, trzeba się nauczyć (na pamięć). Często nawet nie ma czasu, żeby zrozumieć materiał. A jeszcze bardziej nieosiągalne było łączenie wiedzy z poszczególnych przedmiotów w całość. Tak, jakby ktoś zamiast rozumieć człowieka miał wiedzę o człowieku (zresztą fragmentaryczną). To przekłada się później na wiele błędów lekarskich, polegających na niewłaściwym kojarzeniu objawów chorobowych z ich źródłem. Trzeba mieć szeroką wiedzę i umiejętność łączenia faktów, by dobrze leczyć. Właściwie nawet współczesna medycyna idzie w kierunku obranym przez wielu studentów. Zamiast sztuki lekarskiej są procedury. Kto zna i stosuje procedury nie zostanie oskarżony o złe leczenie. Lekarz może czuć się bezpiecznie. Ale jak czuje się pacjent? Gdzie powołanie i pasja pomagania ludziom?
Ja jednak wciąż wierzę w sztukę lekarską. W tę niezwykłą umiejętność skutecznego pomagania. Do tego trzeba jednak ogromnej pracy, samokształcenia, umiejętności wyciągania wniosków i pokory w przypadku popełnianych błędów. Znam artystów medycyny. Podziwiam ich pasję. Szanuję ich. Widzę też ich pracę nad sobą.
Ks. Jacek Stryczek
Ks. Jacek Stryczek - Duszpasterz ludzi biznesu (od 2007 r.) znany z nowatorskich (w tym multimedialnych) kazań i rekolekcji, lider społeczny, PR-owiec, promotor CSR, pomysłodawca, współzałoyciel i prezes Stowarzyszenia WIOSNA, które organizuje trzy ogólnopolskie akcje: „Szlachetna Paczka”, „Akademia Przyszłości”, „Wiosna Liderów”. Misja WIOSNY: stowarzyszenie chce uczyć ludzi, w jaki sposób skutecznie pomagać sobie nawzajem; w ten sposób chce budować społeczeństwo obywatelskie.